poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 4 Odwiedziny Brata

Ktoś do mnie podszedł i podniósł mnie z ziemi, zaczoł mnie prowadzić do dźwi i nagle...
-Panie Black proszę to wypić.-Pomfrej wcisneła mi do ust jakiś ochydny eliksir. Jestem tu tydzień praktycznie całymi dniami nie jestem sam bo Marcus cały czas tu jest ale ostatnio Pomfrej go wywaliła o... ale ochydny ten eliksir.
-Ble... ochyda.
-Ochyda,ochyda ale pomoże, a Panie Black ma pan gościa.-Pomfrej odemnie odeszła a ku mojemu zdziwieniu odwiedził mnie Syriusz.
-Co ty tu robisz?
-Przyszłem zobaczyć jak się czujesz.
-Mówi się przyszedłem a nie przyszłem.
-Ty nawet ze złamanymi żebrami jesteś denerwujący... jak się czujesz?
-Jak by mnie smoki staranowały.
-Wiesz... Maccarter nie należy do najchudszych ludzi.
Zaśmiałem się, miał racje Maccarter był...no...gruby.
-Łapa, no choć!-Potter jak zawsze wszystko psuje.
-Dobra ja lecę, trzymaj się.
-Czejść.-Przeklęty Potter wszystko zepsuł, no ale i tak dobrze że Syriusz mnie odwiedził.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz